kontekst fotografii
Historia jednego zdjęcia,  Storytelling

Oto, co się wydarzy, gdy na zdjęciu zabraknie kontekstu

Kontekst fotografii to bardzo ważny element w opowiadaniu historii fotograficznymi kadrami. Dziś przyglądam się najsłynniejszej fotografii Eddiego Adamsa (© Eddie Adams, Associated Press), by sprawdzić, dlaczego tak się dzieje.

Co widzisz jako widz

Ulica sporego miasta, środek dnia. Akcja tej fotografii prawdopodobnie rozgrywa się gdzieś w Azji. Widzisz uliczną egzekucję – z jednej strony bezbronny cywil, ze skrępowanymi z tyłu rękoma. Na jego twarzy maluje się przestrach, ból i rezygnacja, widać w niej całą beznadziejność i nieuchronność sytuacji. Ten człowiek właśnie umiera. Z drugiej strony bezwzględny wojskowy, trzymający w żylastej ręce pistolet wycelowany w głowę bohatera. I żołnierz na drugim planie, mocno zdegustowany obserwowanym wydarzeniem.

Siedząc we własnym fotelu, stajesz się nieomal naocznym świadkiem morderstwa.

Kim może być ten biedny człowiek, który właśnie traci życie? Być może to przypadkowy przechodzień zatrzymany w ulicznej łapance albo partyzant, walczący o wolność swoją i swojej rodziny. W końcu wygląda tak poczciwie. Instynktownie przypisujesz ofierze same pozytywne cechy. Jest Ci go żal. Narasta w Tobie sprzeciw wobec takiego potraktowania drugiego człowieka. Brutalnego, bez skrupułów. Wszystkie te uczucia przeradzają się w nienawiść wobec człowieka, który trzyma w ręku pistolet i właśnie dokonuje bestialskiego mordu. Chcesz krzyczeć, że tak nie można. Chcesz go zatrzymać, ale wiesz, że nie możesz. Zaczynasz więc go napiętnować.

Ta fotografia stała się na przełomie lat 60. i 70. dwudziestego wieku symbolem brutalności wojny w Wietnamie, rozpowszechniły ją i nagłośniły antywojenne ruchy działające w Ameryce.

Jak wygląda prawda

Jest 1 lutego 1968 r., Sajgon. Trwa wojna w Wietnamie. Wojna bardzo brutalna, w której ofiarami są nie tylko wojskowi, ale w dużej mierze także cywile. Dwa dni wcześniej partyzanci komunistycznego Wietkongu zaatakowali wiele miast Południowego Wietnamu, w tym Sajgon. Bojówkarze przebrani za cywili oraz policjantów wkraczali do domów lokalnych funkcjonariuszy policji i mordowali ich oraz ich rodziny. Kobiety, dzieci i starców.

Oddziałom południowowietnamskiego wojska udało się w końcu schwytać część agresorów. Jednym ze schwytanych był Nguyen Van Lem, szef oddziału odpowiedzialnego za śmierć wielu oficerów. Ujęto go w pobliżu rowu melioracyjnego, w którym leżały ciała cywili, rodzin funkcjonariuszy policji. Kiedy generał policji Południowego Wietnamu, Nguyen Ngoc Loan, zobaczył w rowie zwłoki bliskich swoich kolegów, wyjął pistolet, wycelował w głowę zbrodniarza i nacisnął spust.

Świadkiem tej właśnie sceny był Eddie Adams, amerykański fotoreporter pracujący dla agencji Associated Press i zarejestrował ją w swoim obiektywie w decydującym momencie.

Własne życie fotografii

Zdjęcie Adamsa zdobyło dwie najważniejsze fotograficzne nagrody, tj. Pulitzera oraz nagrodę World Press Photo. Stało się także jednym z najgłośniejszych zdjęć dokumentujących wojnę w Wietnamie.

Rozpoznawalność fotografii wpłynęła także na życie jej bohatera, generała Nguyena Ngoc Loana. Niemal z dnia na dzień dla wielu ludzi na całym świecie stanie się symbolem zła oraz wrogiem publicznym. Z tego powodu do końca życia będzie prześladowany. Zdjęcie wykorzystają zarówno komuniści w celu propagandy, jak i przeciwnicy generała w armii i rządzie Południowego Wietnamu.

Kilka miesięcy po tym wydarzeniu generał zostanie ciężko ranny, w wyniku czego straci nogę. Zostanie pozbawiony stanowiska i zmuszony do odejścia z armii. W szkole napiętnowane będą jego dzieci. W końcu wyemigruje do Stanów Zjednoczonych, gdzie wraz z żoną będzie prowadził restaurację. Kiedy ktoś z klientów go rozpozna, z powodu pogróżek zmuszony będzie ją zamknąć. W 1998 r., w wieku 67 lat, umrze na raka.

Eddie Adams do końca życia będzie miał wyrzuty sumienia, że fotografia, którą zrobił, złamała życie generała. Generał jednak nigdy nie będzie miał do niego o to pretensji. Powie:

Obaj wykonywaliśmy swoją pracę i staraliśmy się to robić najlepiej, jak było to możliwe w tamtych warunkach.

Kontekst fotografii

W tej fotografii bardzo ważny jest kontekst. Czym jednak jest kontekst fotografii?

Kontekstem jest wszystko to,

co niezbędne do dokładnego zrozumienia

znaczenia danego zdjęcia,

historii, którą opowiada.

Innymi słowy, kontekst fotografii to jej wyjaśnienie bez użycia słów, a jedynie za pomocą obrazu. Kontekstem będzie więc miejsce, w którym zostało zrobione dane zdjęcie, jak również czas, w którym fotografowana scena się rozgrywa. W końcu kontekstem zdjęcia są jego bohaterowie, to, kim te osoby są, czym się zajmują w życiu i dlaczego znalazły się w tej konkretnej sytuacji.

Nasuwa się pytanie, czy zdjęcie Eddiego Adamsa mogło pokazać cały kontekst, czy też już w momencie powstania było skazane na oderwanie od rzeczywistej sytuacji i niewłaściwą interpretację.

Otóż moim zdaniem w tym konkretnym przypadku autor zrobił wszystko, co mógł, aby kontekst zdjęcia ukazać. Jest widok na azjatycką ulicę, co wskazuje na miejsce. Widać wojskowe mundury, co wskazuje na wojenny czas.

Jedyne, czego Adams nie wyjaśnił na fotografii, to jej bohaterowie. Nie przedstawił ich w pełnym kontekście, bo nie mógł. Nie dopowiedział, że ofiarą jest przebrany zbrodniarz wojenny, a nie bezbronny cywil. Nie mógł przecież ingerować w scenę i pokazać bojówkarza w jego codziennym outficie. Nie mógł pokazać jego nikczemnych występków bezpośrednio poprzedzających sfotografowane wydarzenia, jego ofiar. Działo się to, co się działo i w sposób, w jaki się działo. A autor był wyłącznie obserwatorem. Jedyne, co mógł zrobić, to uzupełnić zdjęcie próbującym więcej wyjaśnić tytułem „Generał Nguyen Ngoc Loan rozstrzeliwuje więźnia Wietkongu na ulicy Sajgonu”.

Tyle tylko, że zdjęcie zaczęło żyć własnym życiem w oderwaniu od tytułu i wbrew intencji autora. Przekaz tego zdjęcia większość odbiorców zbudowała wyłącznie na podstawie tego, co na zdjęciu widzi. W oderwaniu od kontekstu. A obraz bezwzględnego wojskowego zabijającego z zimną krwią bezbronnego cywila wywoływał szok.

Pamiętaj o tym, kiedy opowiadasz kadrami swoją historię.

jak obsłużyć aparat bezpłatny audiobook

Zwykły człowiek patrzy, a fotograf widzi

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Jestem na Facebooku